śr.. cze 26th, 2024

Uważa się, że 6 marca 1790 r. Wynaleziono pierwsze wiertło, choć nie do końca w swojej zwykłej formie. To właśnie to wydarzenie stało się okazją do corocznego świętowania Międzynarodowego Dnia Dentysty. MedAboutme dowiedziało się, jak ewoluował główny instrument dentystów – wiertło, od którego dźwięku trzęsą się niejedne kolana. Patrząc w przyszłość warto zauważyć, że współcześni pacjenci mają ogromne szczęście: ich leczenie jest naprawdę komfortowe i warto umówić się na wizytę do dentysty, aby się o tym przekonać.

Najstarsza gałąź medycyny

Antyczny dział medycyny

Wbrew powszechnemu przekonaniu, stomatologia jest jedną z najstarszych gałęzi medycyny. Oczywiście wśród neandertalczyków rozpowszechnienia próchnicy nie można było porównać z rozsądną osobą, ale urazy, odpryski szkliwa i inne problemy były, są i będą.

Podczas wykopalisk udało się ustalić, że w starożytnym Rzymie znajdowano protezy, znaleziono też ślady implantacji zębów. Jako materiał używano kości zwierząt, zmarłych ludzi, a nawet złota.

Wbrew przypuszczeniom, a nawet teoriom wyjaśniającym próchnicę – złe duchy, robaczyca, a nawet zrozumienie, że do leczenia konieczna jest penetracja samego zęba – całe leczenie ograniczało się w dużej mierze do ekstrakcji. Próby wykorzystania improwizowanych narzędzi do badania wewnętrznej budowy zęba były jednak trudne do datowania.

Podczas badania czaszek aborygenów stwierdzono, że do zębów wprowadzano inkluzje złota, kamieni szlachetnych i półszlachetnych. Otwory były gładkie, wypolerowane. Tylko nie można było ustalić celu takiego zdobienia zębów: ozdoba, zastraszenie, wyznacznik statusu społecznego? Kto wie…

Wiadomo, że starożytni Majowie wiercili dziury w zębach za pomocą okrągłej rurki, która była wykonana z jadeitu lub miedzi. Nietrudno się domyślić, że takie manipulacje były długotrwałe, bolesne i wiązały się z całą listą komplikacji.

Prawdziwy przełom w stomatologii nastąpił w starożytnym Rzymie. Po raz pierwszy Archigenowi udało się wywiercić ręcznym narzędziem dziurę w zębie, a manipulacja ta miała charakter terapeutyczny. Ale być może było to tak skomplikowane, długotrwałe, że przez kilka stuleci wydawało się, że ta metoda leczenia nie była stosowana. Przynajmniej nie zachowały się żadne dowody. Nie jest to zaskakujące, ponieważ szkliwo jest najtrwalszą substancją ludzkiego ciała, zdolną wytrzymać ogromne obciążenia.

To ciekawe!

Naukowcy zmierzyli siłę nacisku żucia u różnych przedstawicieli świata zwierząt. Wiadomo, że pitbulteriery są w stanie zacisnąć szczęki z siłą 130 kg na centymetr kwadratowy, lew – 400, ale u ludzi, gdy gryzie orzechy, powstaje nacisk 100 kg na centymetr kwadratowy. Dzięki prostym obliczeniom udało się ustalić, że pod względem siły nacisku żucia człowiek przewyższa wszystkie naczelne i nie ustępuje nawet niektórym drapieżnikom.

Wszystko zaczęło się od boru

Dopiero w XV wieku boloński profesor Giovanni de Arcoli wskrzesił metodę Archigena i zaczął ją udoskonalać, co nakreślił w swojej pracy naukowej „Chirurgia praktyczna”. Metody jego leczenia przerazą każdego pacjenta, bo godne są opisu najokrutniejszych tortur: po otwarciu jamy zęba, usunięciu wszystkich zmienionych tkanek, lekarz wypalił miazgę, a następnie przywrócił ząb złotem. A teraz warto poczuć i poczuć, jak szczęśliwi są współcześni pacjenci i jak wygodne jest nowoczesne leczenie zapalenia miazgi, chorób przyzębia i innych powikłań próchnicy. Pomimo całego fanatyzmu takiego leczenia, ta praca naukowa tchnęła nowe życie w rozwój stomatologii.

Cornelius Solingen (Cornelius Solingen) w 1684 roku stworzył wiertło ręczne – był to długi pręt z fasetowaną rękojeścią i głowicą roboczą w kształcie kuli lub stożka. Rotację instrumentu ustawiał bezpośrednio dentysta własnymi palcami.

Ważne!

W leczeniu ubytku próchnicowego dentyści stosują kilka rodzajów wierteł: stożkowe, odwrócone stożkowe, kuliste, cylindryczne i wiele innych. Każde wiertło stosuje się na pewnym etapie leczenia ubytku próchnicowego lub polerowania zębów.

Wiertła ręczne, czyli bez udziału specjalnego mechanizmu obrotowego, były używane przez lekarzy do XIX wieku. Łatwo założyć, że takie leczenie wymagało wiele czasu i było niewygodne zarówno dla lekarza, jak i dla pacjenta. Wielu dentystów rozwinęło krwawe modzele na palcach.

To ciekawe!

Do tej pory w stomatologii stosuje się mechaniczne, czyli ręczne opracowanie ubytku próchnicowego. Ale nie używają wierteł, ale narzędzia tnące. Najczęściej tę metodę stosuje się u dzieci z negatywnymi doświadczeniami z leczenia i dentofobią. Ale jest to bardzo niewygodne i nie jest często używane.

Osobisty dentysta prezydenta

Osobisty dentysta prezydenta

Używanie narzędzi ręcznych stopniowo odchodziło do lamusa, ówcześni dentyści starali się szukać nowych narzędzi ułatwiających pracę i skracających czas leczenia. Tak więc w 1790 roku John Greenwood, pod wrażeniem zwykłego kołowrotka, stworzył instrument składający się z koła i pedału, który ustawia obroty wiertła.

John Greenwood znany jest nie tylko z wynalezienia pierwszego prototypowego wiertła, ale także z tego, że był osobistym dentystą George’a Washingtona, pierwszego prezydenta USA, który również cierpiał na problemy z zębami. Na banknocie jednodolarowym przedstawiony jest portret prezydenta.

Zanim Waszyngton doszedł do władzy, praktycznie nie miał własnych zębów. Oczywiście w tamtych czasach zdrowie ust i biel uśmiechu nie były tak ważne, ale Greenwood dobrze służył prezydentowi.

Utalentowany wynalazca i dentysta nie tylko wyleczył pozostałe zęby, ale także stworzył dla prezydenta kilka protez nakładkowych. Istnieją dowody na to, że wytwarzanie protez odbywało się przy użyciu wynalezionej maszyny.

Mimo przełomu i stworzenia pierwszego prototypu wiertarki, nie wszyscy potrafili docenić jej funkcjonalność i wygodę. Po pierwsze były niezwykle drogie, a po drugie wymagały znacznego dopracowania i udoskonalenia. Być może dlatego rozwój stomatologii nieco zboczył z tego kursu i przeszedł długą drogę.

Wygląd dźwięku

W 1846 roku dentysta Amos Wescott, który cierpiał na uporczywe odciski na palcach, wymyślił, jak je chronić, i tak narodził się „naparstek”. W 1964 roku George Harrington poszedł dalej i zaprojektował wiertło z uzwojeniem przypominającym mechanizm zegarowy. Wystarczyło przekręcić klucz – i można było rozpocząć wiercenie zęba bez użycia siły. Muzeum Sztokholmskie zachowało kopię maszyny Harringtona, która przypomina biżuterię.

Przy okazji!

Szybkość wirowania wiertła znacznie wzrosła i pojawił się pierwszy dźwięk, dźwięk, który wielu zna – to on sprawia, że trzęsą nam się kolana.

Dopiero w 1868 r. wynaleziono pneumatyczną maszynę nożną, która pozwoliła lekarzowi pracować wolnymi rękami i uruchamiać mechanizm za pomocą stopy. To właśnie ta maszyna jako pierwsza została nagrodzona produkcją fabryczną i repliką. Choć uważany jest za protoplastę maszyn turbinowych, nie był powszechnie stosowany wśród ówczesnych dentystów.

U progu doskonałości

Na progu doskonałości

Tak zwane maszyny do stóp stały się standardem, do którego dążyła światowa społeczność dentystyczna. Po pierwsze były wygodne, pozwalały pracować z wolnymi rękami, a po drugie zwiększyła się prędkość obrotowa wiertła. W 1882 roku Yu Sheff zauważył, że wraz z wprowadzeniem maszyny dentystycznej rozpoczęła się nowa era w stomatologii. I trudno się z tym nie zgodzić, oceniając obecny poziom leczenia i możliwości.

Ale takie maszyny wymagały znacznego udoskonalenia, miały bajeczny koszt i nie były dostępne dla szerokiego grona dentystów. Nawiasem mówiąc, prędkość obrotowa narzędzia skrawającego wynosiła zaledwie 2000 obr./min. Nowoczesne końcówki turbin obracają się z prędkością 380-400 tysięcy obrotów. Stopniowo maszyny pneumatyczne zastępowano maszynami elektrycznymi, jednak ich szerokie rozpowszechnienie nastąpiło dopiero na początku XX wieku.

Nie można było zapomnieć o doskonaleniu końcówek. Na początku XX wieku dentyści mieli do dyspozycji tylko proste i kątowe opcje, które różniły się sposobem mocowania wiertła, a co za tym idzie łatwością dostępu podczas leczenia stomatologicznego.

Ciekawe!

Nowoczesna instalacja ma wiele opcji dla końcówek: prostych, kątowych, turbinowych, endodontycznych, chirurgicznych. Rękojeści dentystyczne wyróżniają się, zazwyczaj nie wchodzą w skład wyposażenia unitu stomatologicznego.

Doskonałość nie ma granic

Doskonałość nie zna granic

Od początku XX wieku wiertła doskonalono w kierunku zwiększania prędkości obrotowej wiertła, co jest uzasadnione względami mechanicznymi i medycznymi. Im szybciej instrument się obraca, tym mniej czasu poświęca się na przygotowanie (wiercenie) i tym mniej wyraża się ból, są inne niuanse. Jednocześnie istnieje szereg problemów, z którymi wciąż borykają się współcześni dentyści.

Wibracje

Wielu ekspertów, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, przeprowadziło wiele badań. I. G. Lukomsky w 1940 roku zauważył: możliwe jest zmniejszenie odczuwania wibracji poprzez zwiększenie prędkości obrotowej wiertła. Ale ten stan powoduje szereg innych niepożądanych konsekwencji: przegrzanie zęba, zwiększony ból itp.

Dlatego preparacja zęba odbywa się ruchami przerywanymi z krótkimi przerwami, a im bliżej miazgi, tym są one większe, w przeciwnym razie ryzyko przypadkowego otwarcia miazgi i rozwoju zapalenia miazgi w przyszłości jest duże. Zamiast końcówek turbin stosuje się kątowe o mniejszej prędkości obrotowej.

Przegrzanie tkanek zęba

Naruszenia w technice preparacji zęba mogą prowadzić do przegrzania miazgi zębowej, a nawet jej martwicy. Można tego uniknąć, dostarczając strumień zimnego powietrza lub wody. Jednocześnie chłodzone są nie tylko same tkanki zęba, ale także narzędzie tnące – wiertło. Pierwsze maszyny ze specjalnymi dyszami dostarczającymi czynniki chłodzące (wodę lub powietrze) pojawiły się w latach 50-tych ubiegłego wieku.

Redukcja bólu

Każdy ząb ma kilka stref bólu, z których pierwszą jest połączenie zębiny ze szkliwem. Pod wpływem temperatury, wibracji i po prostu mechanicznego podrażnienia pojawia się ból. Druga strefa to zębina w okolicy rogów miazgi, im bliżej niej, tym ból jest wyraźniejszy i może być wywołany przez wibracje, temperaturę, nacisk.

Z jednej strony zwiększenie liczby obrotów obracającego się instrumentu zmniejsza ból, ale jeśli mówimy o setkach tysięcy obrotów na minutę, może on wzrosnąć. Pozbycie się go jest trudne, a czasem niemożliwe, dlatego konieczne jest zastosowanie znieczulenia.

Chociaż uczciwie należy zauważyć, że nowoczesny sprzęt spełnia wszystkie wymogi bezpieczeństwa i właściwie używany nie szkodzi. Ale, jak mówią, nie ma granic doskonałości, a nawet zwykłe wiertła z ich wyjątkowo nieprzyjemnym dźwiękiem wkrótce zajmą należne im miejsce w muzeach dentystycznych. Instrumenty obrotowe wypierane są przez laser, jako najbardziej zaawansowaną metodę, pozbawioną wszelkich możliwych skutków ubocznych związanych z użyciem wiertła i charakteryzującą się większym obszarem zastosowania. Ale o tym innym razem.


Przeczytaj także:
Koktajle że szpinakiem
Objawy występujące przy zapaleniu opłucnej
W ile można schudnąć 15 kg
Obraz kliniczny i leczenie ostrego zapalenia migdałków
Drożdże w tabletkach
Operacja łokcia
Białe grzyby do utraty wagi
Wczasy na odchudzanie
Ganglion kolano leczenie
Jak schudnąć w łydkach
Najlepsza maść przeciwbólowa na kolano
Acl kolano objawy
Rośliny domowe a nasze zdrowie, ciekawostki
Ból barku przy wyciskaniu sztangi
Musli na śniadanie odchudzanie
Złota jesteś nasza, 17 makijaży pod słońcem
Sprawdzony przepis na ocet jabłkowy
Guru radzi, pięć zabiegów do wykonania jesienią
5 znaków zodiaku, które w tym tygodniu będą miały szczęście w finansach
Zapalenie ścięgna pod kolanem objawy